Dynie hokkaido i piżmowe ułożone jedna przy drugiej, zdjęcie czarno-białe

Jesienna dieta: co jeść, kiedy dni robią się krótsze

Październik to miesiąc, w którym najczęściej słyszę od podopiecznych jedno zdanie: „latem szło mi świetnie, a teraz ciągle mam ochotę na coś słodkiego”. To nie jest brak silnej woli. Ciemno robi się po siedemnastej, mniej się ruszamy, więcej czasu spędzamy w domu, a organizm zaczyna domagać się szybkiej energii. Dobra wiadomość jest taka, że jesień ma na talerzu naprawdę dużo do zaoferowania. Trzeba tylko z tego skorzystać 😊

Witamina D: jedyny suplement, o który pytam każdego

Od października do marca słońce w Polsce stoi za nisko, żeby skóra wytworzyła wystarczającą ilość witaminy D. Z samego jedzenia tego nie nadrobisz, musiałbyś jeść tłustą rybę praktycznie codziennie. Dlatego polskie zalecenia mówią jasno: dorośli z prawidłową masą ciała powinni przyjmować 1000–2000 IU dziennie przynajmniej od września do kwietnia, a jeśli latem rzadko bywasz na słońcu, to przez cały rok.

Osoby z nadwagą i otyłością zwykle potrzebują więcej. Tu nie warto zgadywać. Zrób badanie poziomu 25(OH)D i ustal dawkę z lekarzem albo dietetykiem.

Sezonowe warzywa, które się opłacają

Jesienne warzywa są tanie, długo leżą bez lodówki i świetnie znoszą pieczenie. A pieczone warzywa jedzą nawet ci, którzy twierdzą, że warzyw nie lubią.

  • Dynia: około 30 kcal w 100 g i sporo beta-karotenu. Hokkaido możesz piec razem ze skórką, nie trzeba jej obierać.
  • Buraki: surowe starte z jabłkiem, pieczone w całości albo jako baza zupy.
  • Kapusta i brukselka: sycą przy niewielkiej kaloryczności i dobrze sprawdzają się w daniach jednogarnkowych.
  • Marchew, pietruszka i seler: pokrojone w słupki i upieczone z łyżką oliwy dają gotowy dodatek do obiadu na dwa, trzy dni.
  • Kiszona kapusta i ogórki: zawierają bakterie kwasu mlekowego. Pamiętaj tylko, że mają sporo soli, więc garść do obiadu w zupełności wystarczy.
  • Jabłka i gruszki: na deser zamiast batonika. Pieczone jabłko z cynamonem i łyżką jogurtu naprawdę gasi ochotę na słodkie.

Zupa krem to jeszcze nie obiad

Jesienią wiele osób przechodzi na zupy krem i dziwi się, że godzinę po obiedzie znowu jest głodnych. Krem z samych warzyw ma mało białka i tłuszczu, więc szybko „przelatuje”. Wystarczy go dociążyć:

  • garść czerwonej soczewicy ugotowana razem z warzywami,
  • ciecierzyca albo biała fasola zblendowana z zupą,
  • łyżka jogurtu greckiego lub jajko na twardo do talerza,
  • pestki dyni albo słonecznika na wierzch.

Taka zupa przestaje być przystawką i staje się pełnym posiłkiem.

Przepis: krem z dyni z czerwoną soczewicą

Robię go co tydzień od października do lutego. Z podanych składników wychodzą 4 porcje.

Składniki

  • 1 kg dyni hokkaido (ze skórką)
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru, około 2 cm
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 l bulionu warzywnego
  • kurkuma, szczypta chili, sól i pieprz
  • do podania: jogurt grecki i pestki dyni

Przygotowanie

  1. Dynię umyj, wydrąż pestki i pokrój w kostkę razem ze skórką.
  2. Na oliwie zeszklij posiekaną cebulę, dodaj czosnek i starty imbir.
  3. Wrzuć dynię i opłukaną soczewicę, zalej bulionem i gotuj około 20 minut, aż wszystko będzie miękkie.
  4. Dopraw kurkumą, chili, solą i pieprzem, a potem zblenduj na gładko.
  5. Podawaj z łyżką jogurtu greckiego i pestkami dyni.

Jedna porcja bez dodatków to orientacyjnie 250 kcal i 9 g białka. Z jogurtem i pestkami robi się z tego normalny obiad.

Skąd się bierze wieczorne podjadanie

Najczęściej widzę ten sam schemat: rano kawa, w pracy coś małego, obiad o siedemnastej, a od dwudziestej szukanie czegoś w szafkach. Jesienią to się nasila, bo wieczór jest długi, a za oknem nic nie zachęca do wyjścia.

U moich podopiecznych działa kilka prostych rzeczy:

  • posiłki co 3–4 godziny, bez długich przerw w ciągu dnia,
  • kolacja zaplanowana wcześniej, a nie wymyślana o 21:00,
  • spacer w ciągu dnia, póki jest jasno. Nawet 20 minut robi różnicę w samopoczuciu,
  • w domu przekąski, które nie rozwalą bilansu: jabłka, mała porcja orzechów, jogurt naturalny.

Pij, nawet jeśli nie chce Ci się pić

Kiedy jest zimno, słabiej czujemy pragnienie, ale zapotrzebowanie na wodę wcale nie spada. Ciepła woda z cytryną i imbirem, herbaty owocowe i ziołowe też się liczą. Dobrym punktem odniesienia jest około 30 ml płynów na kilogram masy ciała.

Jesień nie musi kończyć się kilkoma kilogramami więcej na wiosnę. Jeśli chcesz przejść ją z planem dopasowanym do siebie, napisz do mnie przez formularz kontaktowy albo sprawdź pakiety współpracy.